Translations in context of "was dwóch pedałów" in Polish-English from Reverso Context: Moje czarnuchy widziały was dwóch pedałów podczas pieprzonego nalotu „Tygodnik Mazowsze” — cudowne dziecko drugiego obiegu 65 co: „Było dla mnie oczywiste, że zespół «TM» — jedna z najsprawniejszych redakcji pod-ziemnych — jest najlepiej przygotowany do prowadzenia jednego z formujących się pism. Oczywiście, dobrze byłoby mieć tych wspaniałych ludzi w regionie przy redagowaniu regio- W samochodzie jedzie dwóch pedałów, zatrzymują się na czerwonym świetle. Obok nich przejeżdżał facet na motorze i zarysował lakier na zderzaku. Po chwili otwiera się szyba wygląda przez nią jeden z pedałów i mówi: - Gieniu dzwoń po policje!!! Gościu mówi: - To jest taka niewidoczna ryska, a pan mi tu z policją wyjeżdża. Już po raz dziewiąty piotrkowscy cykliści wyjeżdżali za granicę. Dziesięcioosobowa grupa, z której najmłodszy uczestnik miał 25, a najstarszy 65 lat, w czasie dwóch tygodni pokonała ponad 1300 km. Dziennie rowerzyści przemierzali odległość około 100 km z prędkością, na jaką pozwalało ukształtowanie terenu. Rozwiąż QUIZ! Pytanie 1: "Cudowne dziecko dwóch pedałów". Kto o znanym polskim kolarzu Ryszardzie Szurkowskim wypowiedział te legendarne, choć niefortunne słowa? "Cudowne dziecko dwóch pedałów" - ludzie twierdzą, że powiedzonko to miało się odnosić do takich kolarzy, jak Stanisław Szozda, Ryszard Szurkowski, Joachim Halupczok, Miguel Indurain albo jeszcze do kogoś innego; przypisywane jest wielu sprawozdawcom sportowym, ale najwięcej ludzi obstaje przy Bohdanie Tomaszewskim. How to create users in windows 11. How to create users in windows 11. Posted on September 25, 2023 12:51:13 AM | Views: 468 Polska strona torrentowa, pliki torrent, najnowsze torrenty. Cudowne dziecko - August Rush (2007) [PL.720p.BDRip.XviD] [AC3-ELiTE] [LEKTOR PL] 606 views, 11 likes, 0 loves, 1 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Serwis motocykli Moto-Atn Gliwice: Ja to kiedyś powiedział znany komentator sportowy "cudowne dziecko dwóch pedałów" "Cudowne dziecko", które urodziło się bez nosa zmarło w wieku dwóch lat. Newsner Polski dostarcza wyłącznie interesujące treści! ZX9jmWw. Z ręką na sercu: zagapiłem się na ten tyłek. Ups, przepraszam. Na te pośladki. Pupę. Co ja piszę... jaką pupę. Niech będzie moim usprawiedliwieniem fakt, że trudno było zauważyć coś innego. Przysłoniła mi całe niebo. I to dosłownie, bo gdy pupa zrównała się z autem, zapadł w nim mrok...Kojarzycie te amerykańskie filmy o transformersach czy innych Hulkach? Przedzierając się między autami, zawsze je roztrącają jak pies biegnący przez łąkę roztrąca mlecze, jak kursantka oblewająca prawo jazdy roztrąca pachołki. To właśnie widziałem: gigantyczny tyłek wyposażony w maleńki rowerek pod nim, roztrącał na boki auta stojące w korku, jak wiatr te liście jesienne...Właścicielka pupy i rowerka przedarła się na początek korka. Zaparkowała na środku. I wtedy zrozumiałem, skąd się biorą korki. Bo kiedy zapaliło się już zielone, kiedy rowerzystce udało się ruszyć z posad bryłę świata... to świat za nią jeszcze przez dobrą minutę nie widział: zielone czy już czerwone?Kilometr dalej, też na światłach, rowerzysta był szczuplejszy. O tylnej części ciała słowa nie powiem, bom nie widział, nie przyglądałem się, a zresztą: pana widziałem tylko z boku. Przez tę sekundę, kiedy z hamulcem wciśniętym w podłogę zastanawiałem się: czy to rowerzysta samobójca, czy daltonista. Ciekawe, że taki wjeżdżający ci pod koła gamoń zawsze staje jak słup soli w momencie, gdy właśnie na niego walą prawie dwie tony żelastwa. Tym razem te prawie dwie tony wyhamowały, a rowerzysta, który zapomniał nagle, jak się pedałuje – dostojnie się przepchnął na drugą stronę, zataczając z wrażenia dziś rowerzysta nie był dla mnie łaskawy. Plugawymi słowy mnie obrzucił, albowiem ja, kierowca przebrzydły, ohydnie go potraktowałem błotem z kałuży. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Kałuża też była wielka. A ja głupi, nie zwróciłem uwagi. Ale kto mógłby się spodziewać niespodziewanego najazdu rowerzysty z naprzeciwka w uliczce jednokierunkowej?Dziś nie miało być nic politycznego, choć w sumie to takie niepolityczne ruszać rowerzystów. Zwłaszcza, że na co dzień robią to mundurowi w ramach swojego akcyjnego podejścia do życia, a jak wiadomo rowerzystę łatwiej dogoni policjant z nadwagą niż takiego bandytę na ten przykład. Ale...Ja rozumiem zdrowy styl życia. Rozumiem szyk i styl. Rozumiem, że rower już nie jest środkiem komunikacji dla biedoty, a jakby nawet był, to poruszając się czterema kółkami, szczególnych powodów do wywyższania nie mam. Ale na rower nie powinni wsiadać samobójcy oraz osoby o rozmiarach niestandardowych, zwłaszcza w dolnej partii. Przynajmniej: te ostatnie zgodnie z przepisami ruchu drogowego powinny poruszać się wyłącznie w towarzystwie pilota, żeby je bez kolizji przez świat ten, co na rower wsiada wyłącznie po zmroku. Żeby nikomu światła nie przysłaniać. Pamiętnik Ryszarda Szurkowskiego. „Od zawsze znałem moje przeznaczenie” Data utworzenia: 1 lutego 2021, 16:05. Odszedł Ryszard Szurkowski, legendarny polski kolarz. Ten wielki sportowiec zostawił po sobie pamiętnik, który spisał specjalnie dla Czytelników Faktu. Opowiedział tam swoją historię. Pamiętnik i prawdziwa historia Ryszarda Szurkowskiego Foto: Mieczyslaw Świderski / Szurkowski opowiedział nam o Wyścigu Pokoju i o tym, jak został nazwany cudownym dzieckiem dwóch pedałów. Przeczytacie tu również o jego przygodach niedaleko Czarnobyla oraz jak za wyniki sportowe płacono mu... w śliwkach. Jako dzieciak miałem kilku kolegów. Jeden chciał być piłkarzem, drugi listonoszem, trzeci pilotem, ja od zawsze wiedziałem, że moim przeznaczeniem jest rower. Gdy miałem 12,13 lat, siadaliśmy przed radiem z całą rodziną, znajomymi i słuchaliśmy relacji z Wyścigu Pokoju. Jadą! Atakują! Wygrywają! - krzyczał sprawozdawca. Nie spodziewałem się, że za kilkanaście lat o mnie będą tak mówić. Wygrałem ten wyścig cztery razy i wspominam go jako wielkie szaleństwo. Proszę sobie wyobrazić, że ludzie przestawali wtedy pracować, a kierownictwo nie protestowało i wraz z nimi śledziło, co dzieje się na trasie. Na ulicach stawały autobusy, stawały tramwaje. Trzeba było wysłuchać komunikatu, bo Polacy jadą. Popularność była dla mnie trudna. Ludzie, którzy poznają cię na ulicy, wołają: „O, zobacz, to ten Szurkowski idzie” i proszą o autograf. Postanowiłem, że będę miły. Uśmiechałem się, kłaniałem, stawałem do zdjęcia. Udało się, choć czasami toczyłem ze sobą walkę. Wielu sportowców głupieje pod wpływem nagłej sławy. U mnie nie było mowy o żadnych dyskotekach, piciu, sekretnym popalaniu. Trening, zgrupowania, zawody – tak wyglądało moje życie. W nagrodę dostałem kilka śliwek Ale wróćmy jeszcze do przeszłości. Pierwszy wyścig który pamiętam. Ja kontra koledzy, starsi ode mnie. Robiliśmy jedno okrążenie po takim trójkącie, miało mniej więcej sześć kilometrów. Droga ubita, asfaltowa, częściowo przez las. Dzisiaj kolarze ścigają się o sławę i pieniądze, a u nas wtedy nagrodą za zwycięstwa były śliwki. Dosłownie kilka śliwek. Wygrany dostawał je od innych, a ten, który był trzeci, musiał iść sobie sam narwać. Sąsiad nawet nie przeganiał, bo sam był kibicem. Ja byłem wtedy drugi, więc ominęło mnie i jedno, i drugie. Potem były sukcesy w wyścigach powiatowych. Wtedy moim wielkim kibicem była babcia. Nawet trochę takim sponsorem, bo czasem dała parę złotych na zakup dętki. Babcia denerwowała się, gdy w prasie przekręcano moje nazwisko. To było częste, bo ja się trochę pojawiłem tak znikąd i nagle zacząłem wygrywać. Dziennikarze mnie nie znali i dlatego potem pisali o jakimś Surkowskim czy Szyrkowskim. Cudowne dziecko dwóch pedałów Dzisiaj często przypomina się, że Bohdan Tomaszewski powiedział kiedyś o mnie, że jestem cudownym dzieckiem dwóch pedałów. Pewnie mi nie uwierzycie, ale w tamtych czasach to nie wywołało żadnych kontrowersji. Pedały to były dwie części po dwóch stronach roweru. Dopiero teraz mamy czasy, gdy ten wyraz kojarzy się przede wszystkim z innym znaczeniem. Wygrywałem Wyścig Pokoju i niektórzy mówili, że jestem najlepszym amatorem świata. Ale nie mogłem przejść na zawodowstwo i ścigać się w takim Tour de France. Żal? Nie, po prostu takie były czasy. Ale tamte lata były dużo lepsze dla polskiego sportu. Piłkarze? Dwa razy trzecie miejsce na świecie. Siatkarze? Mistrzowie świata i olimpijscy. Podobnie było z lekkoatletami i ciężarowcami. Wszystko finansowało wtedy państwo, kluby były wspierane przez zakłady pracy. Chłopak, jeśli był zdolny, dostawał rower, cały sprzęt i mógł realizować swoje marzenia. Dziś najpierw pieniądze wykładają rodzice, później muszą być wyniki, a dopiero potem ewentualnie pojawia się sponsor. Nie chodzi mi tylko o Janowicza czy Radwańską. Tak niestety jest w całym polskim sporcie. Wybuch w Czarnobylu System pomagał wejść na szczyt, ale były też chwile, gdy pokazywał swoje gorsze oblicze. W 1986 roku byłem trenerem kadry i kazali nam zaczynać Wyścig Pokoju w Kijowie. We Wrocławiu trenowaliśmy z Amerykanami i oni dostali wiadomość: „Coś stało się w Czarnobylu. Natychmiast wracajcie do USA”. Normalna reakcja, prawda? Ale u nas nic z tego, władza się uparła i musieliśmy lecieć. Na miejscu korzystaliśmy tylko ze swojego jedzenia i picia. Pamiętam, jak w Kijowie ulice spłukiwali po kilka razy dziennie. Dzieci pochowane w domach. Atmosfera strachu. Wielkie zagrożenie wisiało w powietrzu. Ale pojechaliśmy. Od tamtych wydarzeń minęło już wiele lat i niby powinno nas coś dosięgać, ale nie dosięga. Na szczęście. Jestem zdrowy i wciąż chętnie wsiadam na rower. Zakładam rakietę na plecy i ruszam Polami Mokotowskimi, żeby pograć w tenisa. Nie ma tych tłumów dookoła mojej trasy, przez megafon nikt nie podaje, że Szurkowski właśnie dojeżdża do Pomnika Lotnika. Ale to wciąż sprawia mi frajdę. Tylko jest jeden problem. Na ścieżkach teraz są tłumy, poruszają się ze średnią prędkością 15-17 kilometrów na godzinę, a ja nie potrafię jeździć rekreacyjnie. Moja krew mi na to nie pozwala. Przyspieszam, wyprzedzam. Po pięciu minutach liczę sekundy, obroty. Nawyk pozostał, już go nie wyplenię. Nie byłbym sobą, gdybym nie wyciągał tych trzydziestu pięciu na godzinę. Smutne pożegnanie Ryszard Szurkowski odszedł 1 lutego 2021 roku w wieku 75 lat. Był trzykrotnym mistrzem świata amatorów oraz dwunastokrotnym mistrzem Polski. W czerwcu 2018 roku Szurkowski miał poważny wypadek, po którym wciąż nie doszedł do zdrowia. W ostatnim czasie legendę kolarstwa zaatakował nowotwór. Tydzień temu Szurkowski przeszedł operację, ale po kilku dniach jego stan nagle się pogorszył. Po raz pierwszy pamiętnik Ryszarda Szurkowskiego opublikowaliśmy w 2013 roku. Spisał: Jakub Radomski /13 Pamiętnik i prawdziwa historia Ryszarda Szurkowskiego PAP Barcelona 1973 r. Pierwszy w historii polskiego kolarstwa szosowego tytuł mistrza świata wywalczył wtedy Ryszard Szurkowski. Nz. Szurkowski mija linię mety. /13 Pamiętnik i prawdziwa historia Ryszarda Szurkowskiego PAP Ryszard Szurkowski, 1975 r. /13 Pamiętnik i prawdziwa historia Ryszarda Szurkowskiego PAP Ryszard Szurkowski na trasie 24. Wyścigu Pokoju /13 Pamiętnik i prawdziwa historia Ryszarda Szurkowskiego PAP Ryszard Szurkowski w 1970 r. /13 Pamiętnik i prawdziwa historia Ryszarda Szurkowskiego Mieczyslaw Świderski / Ryszard Szurkowski /13 Pamiętnik i prawdziwa historia Ryszarda Szurkowskiego Damian Burzykowski / Ryszard Szurkowski w 2013 r. /13 Pamiętnik i prawdziwa historia Ryszarda Szurkowskiego Damian Burzykowski / Ryszard Szurkowski w 2013 r. /13 Pamiętnik i prawdziwa historia Ryszarda Szurkowskiego Damian Burzykowski / Ryszard Szurkowski w 2013 r. /13 Pamiętnik i prawdziwa historia Ryszarda Szurkowskiego Mieczyslaw Świderski / Ryszard Szurkowski /13 Pamiętnik i prawdziwa historia Ryszarda Szurkowskiego Mieczyslaw Świderski / Ryszard Szurkowski /13 Pamiętnik i prawdziwa historia Ryszarda Szurkowskiego Jan Morek / PAP Ryszard Szurkowski w 1973 r. /13 Pamiętnik i prawdziwa historia Ryszarda Szurkowskiego Stanisław Dąbrowiecki / PAP Ryszard Szurkowski w 1975 r. /13 Pamiętnik i prawdziwa historia Ryszarda Szurkowskiego CAF / PAP Ryszard Szurkowski w 172 r. Pozuje obok Skody, którą dostał za zwycięstwo w XXIV Wyścigu Pokoju Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem: Liczba wyświetleń: 960Słowo „pedał” w odniesieniu do orientacji seksualnej ma wyraźnie pejoratywne zabarwienie. Powiem więcej: jest brzydkie, po prostu chamskie. Ale takie przyjęło się w zbiorowej świadomości. Brzemienna w skutkach dla osób kochających inaczej okazała się “Biblia”. W “Księdze Rodzaju” (19-7) i “Księdze Kapłańskiej” (18-22) znalazły się zapisy piętnujące współżycie osób tej samej płci. Zostały one powtórzone w Nowym Testamencie w listach do Rzymian, Koryntian i czasach cesarza Teodozjusza Wielkiego za intymne kontakty męsko-męskie została zadekretowana kara śmierci. I to okrutna – poprzez spalenia na stosie. W średniowieczu karę tę utrzymał w mocy Sobór Laterański III w 1179 roku, co wpłynęło na późniejszą histeryczną stygmatyzację osób homoseksualnych. Przez wiele stuleci „pedały” były oskarżane o uprawianie sodomii, podobnie jak zwolennicy „bezpośrednich” kontaktów ze zwierzętami. Trzeba jednak pamiętać, że sodomia w niektórych językach, przynajmniej w angielskim, oznacza stosunek analny. I to zarówno między osobami tej samej płci, jak i heteroseksualny. Stąd już bardzo blisko do traktowania jej jako synonimu pederastii i tak też występuję w słownikach starszego typu…CUDOWNE DZIECKO DWÓCH PEDAŁÓWDo nas „pedał” dotarł zapewne za pośrednictwem Anglików. Faggot oznacza , bowiem wiązkę chrustu lub kawałek drewna przeznaczony na podpałkę. A pedały, choćby w krosnach, wykonywane były z drewna…Samo słowo niekiedy wzbudzało pogardę, albo rozbawienie. W PRL celował w tym znany komentator sportowy… Bogdan Tomaszewski. Zwłaszcza podczas transmisji z Wyścigu Pokoju. Do klasyki gatunku przeszły jego dwa cytaty z lat 1970., za które później przepraszał. Jeden o Ryszardzie Szurkowskim wieloletnim mistrzem kolarskim Polski. Szurkowski to cudowne dziecko dwóch pedałów. Albo: Jadą. Cały peleton. Kierownica przy kierownicy. Pedał przy pedale. A trudno podejrzewać zmarłego niedawno nestora dziennikarstwa o prostacką negatywny wydźwięk ma również „pederastia” i rzeczowniki pochodne. Pierwotnie jednak jego grecki źródłosłów (paiderastia) oznaczał miłość do chłopców. W antycznej Helladzie, w gimnazjonach, dość powszechne były stosunki seksualne pomiędzy starszymi doświadczonymi mężczyznami, a wybranymi przez nich młodymi „oblubieńcami”. Po dziś dzień niektórzy z badaczy chcą w „pedale” widzieć skróconą formę od „pederasty”.W latach 20. XX wieku pojawiło się jednak słowo znacznie mniej złowrogie dla osób o odmiennej orientacji płciowej. Gay (spolszczone: gej) to człowiek wesoły, lekkoduch, choć czasem nieco rozpustny. W tym czasie, gdy ekspansję przeżywało radio, w Berlinie, w Paryżu, Londynie działały liczne kabarety, a „chłopczyce” stały się symbolem pierwszej rewolucji seksualnej. Gej był outsiderem, który sprzeciwiał się mieszczańsko-filisterskiej uwaga: wciąż zamiast geja funkcjonuje w mowie potocznej wiele wulgarnych i obraźliwych określeń jako jego „ciemny synonim” (pedryl, ciota etc.), a „bardziej oświeceni” wolą zimne, medyczne, odhumanizowane pojęcie „homoseksualista”. Przypomina mi to okres spędzony w prosektorium, kiedy prowadzący ćwiczenia zakazywał posługiwanie się takimi „kwiatkami językowymi” jak „trup”, „nieboszczyk” czy „denat” i kazał mówić o ciele leżącym na stole jako o „preparacie” albo „materiale”.Na koniec tego nieco przydługiego wstępu mały paradoks. Otóż panie nie miały takiego szczęścia i ich „jednostronna orientacja” nie doczekała się takiego bogactwa nazewniczego jak męska. Dość przestarzałe safizm (od greckiej poetki Safony, która w VI wieku pisała hymny miłosne do dziewcząt) czy trybadyzm (z gr. tribein, stykać się intymnymi częściami ciała) zostało zastąpione terminem „miłość lesbijska”, (od wyspy Lesbos, na której Safona prowadziła coś w rodzaju pensji dla panien), a uprawiające je damy stały się lesbijkami, choć w niektórych „prawdziwie męskich” środowiskach po prostu lesbami (w przybliżeniu niemiły odpowiednik pedała). Czyżby i tutaj dał znać o sobie seksizm?I jeszcze parę słów o osobistej inspiracji napisania tego tekstu przeze mnie, osobę czysto heteroseksualną. Otóż w 1985 roku nasza kochana Milicja Obywatelska (MO) przeprowadziła na wskroś bezprawną akcję „Hiacynt”. W końcu ówczesny Kodeks karny nie przewidywał żadnych sankcji dla tych, którzy kochają inaczej. Prowadziłem wówczas dość burzliwe życie studenckie i pewnego wieczora zajrzałem do jednej z knajpek przy Krakowskim Przedmieściu. Nie wiedziałem, że był to ulubiony lokal gejów. Ba, w ogóle nie miałem świadomości, iż takie przybytki istnieją… Przy kolejnej lufie winiaku nagle w lokalu zaroiło się od nieznanych mężczyzn, którzy dyskretnie pokazali stosowne legitymacje i kazali się całemu towarzystwu zbierać. Byli nawet dość uprzejmi i pozwolili dopić…Potem krótka podróż suką na Mostowo (ówczesna komenda warszawska MO mieściła się w Pałacu Mostowskich) i rozpoczęła się cała procedura…Odciski palców, zdjęcia z przodu i z profilu, w atmosferze wesołości, niewybrednych żartów i niedwuznacznych wskazań na plakaty roznegliżowanych dziewczynek jako tym czymś (cytat dosłowny) czym powinniśmy się interesować…Puszczono nas dość szybko, bez konsekwencji. Trzy lata później dostałem nawet paszport na swoją pierwszą podróż za wielką wodę, choć nie wiem czy zawdzięczam to temu, że dla bezpieki byłem bezwartościowy jako kapuś, czy znajomej z biura paszportowego…Niesmak jednak pozostał, a i różowa teczka pewnie również…ŁATWIEJ NIENAWIDZIĆ…Niechęć do kogoś innego, z kim trudno się utożsamić, rodzi się z obawy przed nim, lub z myślowych stereotypów, którymi impregnowano kolejne pokolenia w mniej lub bardziej wadliwych procesach wychowawczych. Dlatego taką sławę zdobył film Davida Griffitha, Nietolerancja z 1916 roku, który pokazał do czego ona prowadzi…Stereotypy były zresztą obecne zawsze. Zapewne już w paleolicie człowiek wypracował w swym umyśle podstawowy kanon zagrożeń, żyjąc w niezbyt bezpiecznym środowisku naturalnym. Szybko nauczył się rozpoznawać „obcego” jako swego antyczna Hellada i Cesarstwo Rzymskie, przynajmniej przed wprowadzeniem chrześcijaństwa, które odznaczały się wysokim stopniem tolerancji w sprawach seksu, były przesiąknięte przesądami i stereotypami, wśród których dominował podział na świat ludzi cywilizowanych i barbarzyńców. A stąd już tylko jeden krok do zracjonalizowania prześladowań tych gorszych i doskonałe uzasadnienie zaryzykować stwierdzenie, że człowiek (zapewne z wyjątkami) nie rodzi się zły. Być może przychodzi na ten padół łez po prostu… nijaki, a garstka cynicznych cwaniaków tworzy ideologie, aby przeciętny zjadacz chleba szedł mordować, gwałcić i rabować z uśmiechem na ustach i przekonaniem, że działa w słusznej I KARA…Penalizacja stosunków homoseksualnych ma bardzo długą tradycję. Kodeks asyryjski z końca XI wieku przewidywał za nie kastrację, a jest on zapewne kontynuacją starszych semickich tradycji prawnych, zapisywanych w rozmaitych dokumentach i inskrypcjach. Nie wiemy przecież kiedy powstała Księga Rodzaju, bo znamy ją tylko z hellenistycznych odpisów. Zważywszy jednak na fakt jej dosłownego uznania przez ortodoksyjnych żydów możemy założyć, że mogła być wcześniejsza od Kodeksu antycznej tradycji również zdarzały się wyjątki, ale bardziej za sprawą rozwiązłości, aniżeli jej treści. O sianie zgorszenia został oskarżony sam Sokrates, który w więzieniu, po odmowie uznania swoich win i wyrażenia skruchy, wypił cykutę i w ten sposób sam wymierzył sobie najwyższy wymiar kary. W 186 roku senat rzymski pod wpływem konserwatystów pokroju cenzora Marka Katona Starszego wytoczył publiczny proces uczestnikom Bachanaliów. Choć były one oficjalnym świętem ku czci Bachusa, podczas którego władze przymykały oko na obyczajowe występki, miarka się przebrała i kilka tysięcy uczestników zostało straconych. Przy okazji ujawnienia nadużyć natury seksualnej udało się wykryć wiele pospolitych mordów, gwałtów, rabunków, a nawet … spisek państwowy. Czy te dwa wydarzenia zapoczątkowały ponurą tradycję procesów politycznych pod przykrywką kryminalnych? Trudno powiedzieć, ale wieki późniejsze zdają się potwierdzić takie przypuszczenie…W średniowieczu największym echem odbił się proces templariuszy wytoczony zakonowi przez króla Filipa IV Pięknego przy pomocy papieża Klemensa V. Francuski monarcha, likwidując bogaty zakon, chciał się pozbyć kłopotliwych długów, a przy okazji zagrabić jego dobra. Obu towarzyszył tajemniczy Wilhelm de Nogaret, który był ślepym wykonawcą zbrodniczych decyzji Filipa. Co więcej, rycerzy- zakonników oskarżono nie tylko herezję, ale i o… sodomię, aby łatwiej przypieczętować wyrok śmierci. Po siedmiu latach tortur i upokorzeń istotnie, w 1314, wielu z nich zostało na nią skazanych. Ale już na stosie, sędziwy wielki mistrz templariuszy, Jakub de Molay odzyskał siły i gromkim głosem wezwał na sąd boży wszystkich swych prześladowców jeszcze tego samego roku. I… słowo ciałem się stało. Niegodziwy król, wiarołomny papież i łotr spod ciemnej gwiazdy Wilhelm nie doczekali kolejnego Sylwestra, co stało się powodem mrocznej legendy o klątwie wielkiego trzydziestoletnia, najkrwawsza wojna religijna w dziejach, i późniejsze prześladowanie innowierców, którym towarzyszyły pomówienia o rozpustę i sodomię, to pasmo fałszywych oskarżeń, tortur i cierpienia, które nie wiele miały wspólnego z dociekaniem tym tle dość dobrze wypada Rzeczypospolita, która wprawdzie nie wprowadzała jakichś szczególnie drastycznych regulacji prawnych w zakresie obyczajowości, ale respektowała nakazy wiek, w którym ludzkość wkroczyła w erę niebywałego postępu technicznego, nie okazał się wiele lepszy w zakresie tolerancji obyczajowej, niż poprzednie stulecia. Odeszły wprawdzie w przeszłość stosy, ale homoseksualizm nadal był piętnowany przez ogół społeczeństw i co za tym idzie Wilde pod koniec XIX wieku odbył karę dwóch lat ciężkich robót za podobne praktyki, a konstytucja republiki weimarskiej z 1919 także przewidywała kary dla kochających Związku Radzieckim władza rewolucyjna początkowo nie była zainteresowana intymnym życiem swych obywateli, a seks męsko-męski został nawet „zalegalizowany” w 1922. Jednak po dojściu do władzy Stalina sytuacja uległa zmianie, bowiem żaden aspekt życia nie mógł pozostawać poza kontrolą. Tak więc znany artysta Michaił Aleksiejewicz Kuzmin (1872-1936) musiał ukrywać swój związek z litewskim poetą Osipem przynajmniej oficjalnie nie tolerowali homoseksualizmu. Nie zmienia to faktu, że nawet w kręgach najbardziej zaufanych współpracowników Adolfa Hitlera znaleźli się…geje. Szef paramilitarnej organizacji SA, Ernst Röhm, nawet się specjalnie z tym nie krył. Kiedy w czasie „nocy długich Mozy” SS-mani przyszli, by go zabić, był w łóżku w towarzystwie trzech atletycznych młodzieńców. A jednak nie chciał uwierzyć, że rozkaz jego egzekucji wydał sam ukochany führer i zmarł z jego imieniem na ustach…W okresie rządów hitlerowców ponad sto tysięcy „pedałów” trafiło do obozów koncentracyjnych. Po wojnie wypuszczono ich na wolność, ale… w wielu wypadkach trafili do więzień. Artykuł 175 kodeksu karnego republiki weimarskiej, przewidujący kary więzienia za to „zboczenie”, obowiązywał nadal… Co ciekawe represje tylko w niewielkim stopniu dotknęły kobiet. Liczba uwięzionych lesbijek szacowana jest na… kilkanaście. A przyczyną ich izolacji były donosy przez odrzuconych kochanków, najczęściej funkcjonariuszy tajnej policji. Ich los jednak nie był do pozazdroszczenia, gdyż były zmuszane do prostytucji w obozowych więźniowie nie doczekali się również odszkodowań za swe cierpienia, bowiem drastyczne przepisy zostały częściowo złagodzone dopiero na początku lat 70., a pełne równouprawnienia w RFN nastąpiło dopiero w 1993…W Berlinie stanął nawet pomnik holokaustu gejów, gdyż znaczny ich procent straciło życie. Monument znalazł się niedaleko podobnego, upamiętniającego tragedię Żydów, co wzbudziło protesty Izraela. Zresztą państwo to po dziś dzień nie zezwala na małżeństwa jednopłciowe, choć jego obywatele mogą zawierać je za granicą, podobnie jak możliwa jest zagraniczna adopcja dzieci przez homoseksualne pary.„PEDAŁ” TURING POPEŁNIA SAMOBÓJSTWODemokratyczny świat Zachodu także ma niejedno na sumieniu. Do najtragiczniejszych postaci należał brytyjski matematyk Alan Turing, twórca maszyny nazwanej jego imieniem, która dała początek komputerom. Jako człowiek zaangażowany w badania naukowe pod auspicjami wojska, był szczególnie narażony na inwigilację i sprawdzany pod każdym kątem. W 1952 kiedy jego skłonności wyszły na jaw, został zmuszony do podjęcia kuracji hormonalnej, w wyniku której zaczął cierpieć na ginekomastię (nadmierny rozrost piersi u mężczyzn) i depresję. Dwa lata później popełnił samobójstwo. Dopiero w 2009 publicznie zrehabilitował go premier Gordon Brown, a podobny gest wykonała królowa Elżbieta II zaledwie dwa lata temu….Obecnie homoseksualizm nadal jest objęty sankcjami w 77 krajach, przy czym tylko w 47 spośród nich panie znalazły się w równoprawnej sytuacji z panami. W 30 karane są wyłącznie „pedały”, a lesbijki mogą bezkarnie przytulać się do siebie czy całować. A więc znów przejaw seksizmu?Surowe kary, włącznie z karą śmierci, konsekwentnie stosowane są w większości krajów islamskich. Nieprzejednane stanowisko w tej sprawie zachowują Arabia Saudyjska, Iran, Afganistan, Mauretania, Jemen czy Somalia. Podobnie postępują władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, choć dominujący wśród nich Dubaj nieco złagodził swoje prawo i przewiduje za gejowski seks maksymalnie 10 lat pozbawienia wolności. Na niechlubnej liście znalazło się również jedno państwo europejskie: Czeczenia. W tej dawnej kaukaskiej „kolonii” rosyjskiej fundamentalizm przybrał tak na sile, iż za zakazaną miłość można stracić dziwniejsza sytuacja ma miejsce w Malezji i Indiach, które w latach 2009-13 przywróciły kary dla czynnych homoseksualistów, po kilku dekadach od jej krajem, który zaprzestał karania gejów była Francja. Dzięki Wielkiej Rewolucji już w 1791, przynajmniej oficjalnie, intymne kontakty osób tej samej płci przestały być ścigane. Czy jednak miało to znaczący wpływ na sytuację gejów? I tak i nie. Z jednej strony został poczyniony wyłom w monolicie europejskich kodeksów karnych wyrosłych na gruncie tradycji chrześcijańskiej i etycznych norm narzuconych przez Kościół. Z drugiej zaś miało to niewielki wpływ na mentalność, która nie poddaje się tak łatwo zmianom, co widać do dzisiaj…MEDICE CURA TE IPSUMWpływ na stosunek do homoseksualizmu przez długi czas wywierali lekarze. Aż do czasów twórcy psychoanalizy Siegmunda Freuda świat naukowy stał ma stanowisku, że jest to choroba, którą można i należy leczyć. Jednak ani izolacja, ani brutalne metody behawiorystyczne, które opierały się na wyrabianiu odruchów u „chorych’ i zmianie ich preferencji seksualnych nie dały spodziewanych rezultatów. Trudno zresztą przypuszczać, aby obrzydzanie partnerów tej samej płci za pomocą elektrowstrząsów podczas prezentacji filmów pornograficznych mogło dać pożądany skutek. Równie nieskuteczne okazywały się próby skłonienia „pacjentów” do masturbacji w trakcie innych filmów z bohaterem płci przeciwnej. A ściślej bohaterką, gdyż osadzonymi w podobnych „ośrodkach terapeutycznych” byli przeważnie psychiatrii bardzo długo nie mogli znaleźć konsensusu między wynikami badań, a obowiązującymi… normami obyczajowymi, tak aby nie wyjść z jednej strony na głupców, a z drugiej nie narazić się na zarzut bezbożnego cynizmu. W 1973 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, w wyniku głosowania, usunęło ze swego spisu chorób… homoseksualizm. Wkrótce potem w jego ślady poszła Światowa Organizacja Zdrowia…Tak zwana szkoła terapii konwersyjnej (reparatywnej), choć wielokrotnie potępiana przez wybitnych psychiatrów ma się nadal dobrze i wciąż funkcjonuje w wielu krajach, w tym USA i w Polsce. W naszym kraju gościł nawet jeden z jej zagorzałych zwolenników i propagatorów Richard Cohen (ur. 1952), który twierdzi, iż byłem gejem i został z tego wyleczony. To prawda, że ma obecnie zonę i troję dzieci, ale czy był prawdziwym homoseksualistą czy może biseksualistą, a więc osobą zdolną do współżycia niezależnie od płci, a jedynie od atrakcyjności partnera to już zupełnie inna spawa. Biseksualiści są znacznie liczniejsi, aniżeli zdeklarowani homo, którzy nawet nie eksperymentują z osobami przeciwnej ośrodki terapii konwersyjnej współpracują z instytucjami religijnymi, nierzadko otrzymując wsparcie lokalnych hierarchów, jak miało to miejsce w Lublinie w przypadku ośrodek „Odwaga”, który otaczał opieką zmarły niedawno arcybiskup Józef Życiński. Rzecz jasna w tych ośrodkach odchodzi się od brutalnych metod wdrukowania odruchów. Jednak piętno „czegoś nienormalnego” pozostaje…A przecież nawet w literaturze można odnaleźć jakże romantyczne świadectwa miłości homoseksualnej. W starożytności przekazali je wielcy lirycy greccy czy filozofowie jak choćby Platon w swoich „Dialogach”, a dzisiaj możemy o niej czytać choćby w prozie Marcina Szczygielskiego, wieloletniego partnera znanego krytyka filmowego Tomasza Raczka…Nic dodać nic Leszek Stundis Ilustracja: Paul Cadmus (obraz “Finistere” z 1952 r.) Źródło: